Sposób na tuńczyka

Dziś słowo o rybach, a dokładniej o tuńczyku. W Polsce jest on głównie bohaterem konserw i wielu z nas zna go właśnie tylko pod tą postacią — w sosie własnym, pomidorowym lub w oleju. Tymczasem mięso tuńczyka to idealny przykład tego, co rozumiemy pod pojęciem „zdrowa ryba”. Przede wszystkim tuńczyk żyje w morzu, zatem jego tłuszcze są bogate w kwasy omega-3, których właściwości nie trzeba dzisiaj nikomu zanadto przybliżać: zbawienny wpływ na układ krwionośny i tym samym cholesterol, wsparcie funkcjonowania oczu, lepsza praca mózgu czy też wspomaganie układu odpornościowego. Poza tym jest to jeden z niewielu produktów, który odpowiada diecie zarówno tych, którzy intensywnie trenują, jak i tych, którzy nie uprawiają sportu. Tuńczyk jest niskokaloryczny, ale ma komplet pełnowartościowych białek. Steki z niego są zatem idealnym wyborem po treningu lub kiedy nie mamy ochoty na gotowanie — zaledwie trzy minuty z obu stron na dużym ogniu i gotowe! Dziś pokażemy Wam, jak my sprawiamy taki stek!

Składniki:

  • stek z tuńczyka
  • 3 łyżki stołowe sosu sojowego
  • łyżeczka cukru
  • szczypta płatków chili
  • 1/2 szklanki bulionu
  • sól
  • świeżo zmielony pieprz
  • olej sezamowy
  • szczypior
  • 3 ząbki czosnku

W misce łączymy sos sojowy, cukier, szczyptę chili oraz bulion. Jeśli przygotowujemy więcej steków, wystarczy przemnożyć proporcje — tutaj podajemy składniki na marynatę dla około dwóch sztuk. Następnie posypujemy rybę solą i pieprzem i wrzucamy na rozgrzaną patelnię delikatnie wysmarowaną olejem roślinnym. Smażymy na średnim ogniu około 3 minuty. Po tym czasie redukujemy temperaturę, dodajemy około łyżkę oleju sezamowego, a następnie posiekany szczypiorek i wyciśnięty czosnek. Smażymy przez minutę. Na koniec wlewamy wcześniej przygotowaną marynatę na bazie sosu sojowego i redukujemy jej ilość do około jednej trzeciej – 2-3 minuty smażenia. Może pojawić się konieczność zwiększenia płomienia, ponieważ wlewając na patelnię marynatę, obniżymy temperaturę dna. Tuńczyka podajemy pokrojonego w plasterki z warzywnymi dodatkami. Niebawem na sklepowych półkach zagoszczą najzdrowsze, nasze ulubione, najpyszniejsze szparagi! Idealnie zblanszowane uzupełnią azjatyckie połączenie smaków.

Dobrym pomysłem na zmodyfikowanie tego przepisu jest sięgnięcie po inny gatunek ryby. Zachęcamy Was na pewno do tego, aby spróbować tych najbliżej nas, które są w Polsce. Musicie jednak pamiętać, że ryby tak jak warzywa (!) podlegają sezonowości, dlatego wybierajcie mądrze – w zgodzie z tym, co w danej porze roku daje natura. W ten sposób możecie liczyć na to, że ryby na Waszym talerzu nie tylko będą naprawdę smaczne, ale przede wszystkim zdrowe! Poniżej podajemy miesiące, w których powinniśmy szukać poszczególnych gatunków:

Kwiecień – karaś, lin, szczupak (ten ostatni szczególnie może być ciekawym zamiennikiem tuńczyka).

Maj – karaś, karp, amur, sum, węgorz (z tych polecamy do przepisu suma i węgorza).

Czerwiec – karaś, leszcz, lin, sandacz, węgorz (ten miesiąc to czas sandacza – króla polskich ryb).

Lipiec – leszcz, sum węgorz, karp, lin.

Sierpień – leszcz, lin, płoć, sum.

Wrzesień – sandacz, szczupak, węgorz, kleń, boleń.

Październik – sandacz, szczupak.

Listopad – miętus.

Wstecz